Włoska hołota

Nie raz słyszałem historie o Polakach, którzy ledwo co wyrwali się z kraju, natarczywi, wulgarni, itp, itp. Z pewnością pod większą dawną alkoholu, pamiętający jeszcze „dobre” czasy komunizmu, gdzie jak nie ukradniesz, to nie będziesz miał.

Na szczęście to pokolenie powoli zostaje zastępowane przez bardziej wychowanych i wykształconych specjalistów z Polski, ale nie o tym ten tekst miał być…

Równi i równiejsi

Spotkałem się ostatnio z dość dużą, starszą grupą z Włoch, a może raczej powinienem użyć wyrażenia – bandą włoskich moherów, którzy ledwo co wyrwali się ze swojego kraju i myślą, że wszystko inne mogą zdeptać i opluć, bo co?

W mediach w Polsce słyszymy same wzorowe przykłady o naszych sąsiadach (i obywatelach innych Państw) z drugiej strony słyszymy jak to Nasi nie potrafią się zachować.

Jakież więc było moje zdziwienie, gdy włoska grupka wręcz taranowała ludzi przy odprawia bagażowej. Obsługa lotniska interweniowała na próżno – Włosi… są w Polsce, wszystko im wolno. No dobra przeżyliśmy odprawę bagażową, głośni, niemili, wpychający się raz w jedną, raz w drugą kolejkę (raz wychodzą z kolejki, bo tam dalej będzie szybciej, zaraz jednak cała masa wraca, bo oni tutaj stali…)

Pierwszeństwo wejścia na pokład

Jak wcześniej wspominałem – autobus na Balicach jest podzielony na dwie części, dla pasażerów z wykupionym pierwszeństwem wejścia na pokład i dla tych bez tek opcji. Jednak włochów on nie obowiązuje, hahaha.
Zaraz po wejściu do autobusy, gdy tylko zrobiło się ciut ciaśniej koło drzwi (w głębi autobusu było jeszcze pełno miejsca – przecież samolot nie weźmie więcej ludzi na pokład, niż może). No ale ok, bądźmy tolerancyjni – jesteśmy w Europie, może niektóre starsze osoby potrzebują więcej miejsca 🙂

Niestety moja tolerancja zniknęła gdy tylko otwarły się drzwi autobusu i należało udać się do samolotu, ludzie! Normalnie jakbyśmy się mieli nie zmieścić, przecież tam nie ma miejsc stojących! Cała włoska grupa, zerwała linię w autobusie i wszyscy popędzili w kierunku schodków, wręcz odpychając Polaków, którzy już wchodzili na pierwszy stopień, oczywiście za jedną babcią poleciała reszta, więc przepuszczenie jednej – no idź, jak się tak śpieszysz, poskutkowało, tym, że trzeba było iść do drugiego wejścia, bo o ile babcie były żwawe przy odprawie bagażowej i biegu do samolotu, to do wejścia po schodkach już pary zabrakło.

Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina 🙂

Pragnę zaznaczyć, że zarówno jak znajdziemy polskich – niewychowanych obywateli, tak również możemy natknąć się na takich z innych krajów, nie możemy ani jednych ani drugich zachowań generalizować do całego społeczeństwa, warto jednak o tym pamiętać, że nie każdy obcokrajowiec jest lepszy od rodaka i nie każdy rodak spotkany za granicąmyśli o tym by Cię tylko oszukać 🙂

Trackback

no comment untill now

Add your comment now